Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 6 kwietnia 2025 00:47
Reklama

Wielki wyciek danych pracowników służb państwowych

Co się stanie, kiedy do sieci wycieknie lista danych 20 tys. funkcjonariuszy publicznych? Odpowiedź na to pytanie jest dziś jednym z najgorętszych tematów w Polsce. We wtorek doszło do rażącego zaniedbania, którego konsekwencje mogą być fatalne w skutkach. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa stara się naprawić błąd, choć niemożliwe jest przywrócenie go do sytuacji pierwotnej. Pracownicy służb mogą być w niebezpieczeństwie.
Wielki wyciek danych pracowników służb państwowych

Autor: News4Media

Festiwal namiarów

Adresy, telefony, numery PESEL - takie informacje o pracownikach służb państwowych znalazły się w pliku z zasobów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który udostępniono wczoraj w internecie. Była to lista osób chętnych do przyjęcia szczepienia przeciw COVID-19. Treści w niej zawarte wskazywały na to, że obejmowała nazwiska funkcjonariuszy zgłaszanych od 12 do 20 kwietnia. Dotyczyła m.in.: policji, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa oraz Centralnego Biura Śledczego Policji. Za wyciek informacji do znanego portalu odpowiedzialny jest pracownik RCB. 

Nieszczelne systemy

Nieodległa historia zna już podobny przypadek. W 2020 r. zewnętrzny pracownik Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury dopuścił się ujawnienia danych 50 tys. sędziów. Były to m.in. ich imiona, nazwiska oraz prywatne adresy e-mail i numery telefonów. Urząd Ochrony Danych Osobowych uznał jednak, że wina leży po stronie placówki, która nie zapewniła dostatecznych środków do zachowania tajności tych informacji. W lutym br. prezes UODO nałożył na szkołę karę w wysokości 100 tys. zł.

Poważne niebezpieczeństwo

Po upublicznieniu danych szkoły sądownictwa, ponad 400 sędziów i prokuratorów otrzymało pogróżki. Ryzyko wykorzystania danych z wtorkowego wycieku jest równie wysokie. Jeśli informacje trafiły w ręce przestępców, mogą przecież wykorzystać je np. do zaplanowania zemsty lub szantażu - SOP odpowiada za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, m.in. Prezydenta RP. Znając tak szczegółowe, prywatne dane, oszuści bez problemu zaciągną też fałszywe zobowiązania finansowe. W rozmowie z money.pl były szef CBA, obecny dyrektor CBŚ Paweł Wojtunik przyznał również, że „Jeśli na liście znaleźli się pracownicy operacyjni lub funkcjonariusze pracujący pod przykryciem, to można mówić o pełnej dekonspiracji. W takiej sytuacji zagrożone może być nawet życie tych osób”.

Kto za to odpowie?

- W świetle przepisów RODO, za naruszenie ochrony danych odpowiada administrator danych osobowych, a zatem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Należy jednak mieć na względzie, że pracownik przetwarzający dane znajdujące się w zasobach pracodawcy, również odpowiada za ich prawidłowe zabezpieczenie - wyjaśnia nam Mateusz Brocki, prawnik, specjalista ds. ochrony danych osobowych. Oznacza to, że za zdarzenie odpowiada RCB, ale wykazując szkodę, może wyciągnąć konsekwencje również bezpośrednio od pracownika, który popełnił błąd.

Odszkodowanie i „dyscyplinarka”

- Zgodnie z Kodeksem pracy, jeżeli pracodawcy zostanie wyrządzona szkoda nieumyślna, odszkodowanie ustala się w wysokości wyrządzonej szkody, jednak nie może ono przewyższać kwoty trzymiesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu powstania zajścia. Z kolei umyślne spowodowanie wycieku danych zobowiązuje pracownika do naprawienia szkody w pełnej wysokości (tj. np. zwrot kosztów w związku z wyłudzeniem kredytów), która w takiej sytuacji może być ogromna. Sytuacja ta nie wyklucza również możliwości rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia, z winy pracownika (tzw. zwolnienie dyscyplinarne) – tłumaczy prawnik.

Gdyby plik objęty był klauzulą tajności, pracownik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który dopuścił się ujawnienia danych, mógłby ponieść karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Prawdopodobnie lista nie została jednak objęta szczególną ochroną. Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych, Prezes UODO może natomiast nałożyć na RCB karę w wysokości do 100 tys. zł. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

bezchmurnie

Temperatura: 0°C Miasto: Głogów

Ciśnienie: 1021 hPa
Wiatr: 22 km/h

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: ktoś z polkowicTreść komentarza: Jak burmistrz mógłby umorzyć im dług, skoro to są poniekąd nasze pieniądze? Zrobili źle to niech ponoszą konsekwencje swoich czynów !Data dodania komentarza: 19.03.2025, 14:46Źródło komentarza: CO DALEJ Z KOSZYKÓWKĄ W POLKOWICACH?Autor komentarza: GrażynaTreść komentarza: Gdzie można kupić książkę" Słodko przez Świat"Data dodania komentarza: 18.03.2025, 12:17Źródło komentarza: „SŁODKO PRZEZ ŚWIAT” – PREMIERA KSIĄŻKI GŁOGOWSKICH NAUCZYCIELEKAutor komentarza: Zainteresowany życiem powiatuTreść komentarza: Może wypowie się Pan poseł... ,.Data dodania komentarza: 12.03.2025, 20:28Źródło komentarza: Kiedy Głogów otrzyma pełne środki na naprawę po powodzi?Autor komentarza: JarekTreść komentarza: Proszę Pana jazda po chodniku jest karalne ,bank tam był i nie wiedzieć dlaczego nikt nie mówił że chodniki jest prywatny ,Policja w tym wypadku nie jest władna tylko zarządca drogi i władza miasta to jest zwykła samowolaData dodania komentarza: 11.03.2025, 18:20Źródło komentarza: SAMOWOLKA CZY ZGODNE Z PRAWEM?Autor komentarza: TttTreść komentarza: Niestety przykro mi się zgodzić z argumentacją Pana Zbigniewa ponieważ jeśli jeśli to jest chodnik czy ten ciąg komunikacyjny to jazda wzdłuż chodnika, po którym poruszają się piesi jest niedozwolona i zagrożona mandatem 1500pln.Data dodania komentarza: 10.03.2025, 14:37Źródło komentarza: SAMOWOLKA CZY ZGODNE Z PRAWEM?Autor komentarza: CasiTreść komentarza: Tak. Prawo energetyczne zobowiązuje do stosowania urządzeń pozwalających na rozliczanie energii wg zużyć, gdy ich STOSOWANIE jest TECHNICZNIE MOŻLIWE i OPŁACALNE. Te pierwszy warunek w przypadku podzielników jest w praktyce nie do spełnienia, gdyż dane o emisjach ciepła przez podzielniki w realnych budynkach z natury nie reprezentują faktycznych zużyć. Rozliczenia oparte na falszywych danych wejsciowych sa fałaszywe, a prawie w każdym budynku opodzielnikowanym wystepują opłaty oczywiście absurdalne. Natomiast opłacalność poprawnie oszacowana przybiera wartości ujemne. By to ukryć i "przepchnąć" podzielniki zakłada się zyski "energooszczednośc" z ich stosowania na poziomie 20% (na podst. zmanipulowanego uzasadnienia) oraz koszty pomijające obsługę administracyjno-biurową, koszty sporów (w tym sądowych) i inne, co umożliwia wprowadzanie w błąd co do opłacalności.Data dodania komentarza: 10.03.2025, 13:57Źródło komentarza: EKSPERT KRYTYKUJE POMYSŁ SPÓŁDZIELNI
Reklama
Reklama